Stres, koncentracja, spokój – moja droga do 244 metrów na bezdechu

Rekord Świata – 244 m Dynamika bez Płetw (DNF) Mateusz Malina

Odliczanie do finału

Następnego dnia, po pobiciu rekordu świata w kwalifikacjach DNF (dynamika bez płetw), przyszła pora na kwalifikacje do DYN (dynamika w monopłetwie). Tutaj już nie wychodziłem przed szereg i zrobiłem tyle ile musiałem, aby dostać się do finału A, czyli 250 m.

Zostały ok. 72 h do mojego startu w finale DNF, konkurencji w której byłem faworytem i odczuwałem lekką presję z tego powodu. Wiedząc jak ważna jest gotowość moich mięśni na finały, zrobiłem sobie bardzo krótki trening fizyczny, następnie krótkie rozciąganie, kilka minut w saunie i kąpięl w lodowatym basenie (4C).

dzień wolny

Następnego dnia był dzień wolny. Kilka godzin spędziłem pracując przed laptopem, a wieczorem udaliśmy się na przejażdżkę rowerową. Właśnie wtedy zaczął mnie boleć staw w dużym palcu prawej stopy. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Byłem tym bardzo zaskoczony, pomimo potrzeby utykania, następnego dnia sprawdziłem i w wodzie podczas płynięcia w ogóle tego nie odczuwałem. Byłem więc spokojny.

Mateusz Malina coachuje Olę podczas finału statyki

Tym razem w roli coacha 🙂

finały w „statyce” po Malinowemu – stres opanowany 🙂

To był dzień finałów statyki. Mój start przypadał na finał B. Oczywiście nie zamierzałem robić statyki. Zamiast tego, przepłynąłem ok. 30 m DNF podczas swojego startu i uzyskałem czerwoną kartkę z czasem 3 sekundy. Dlaczego to zrobiłem? Chciałem „poczuć” wodę i atmosferę startu.

Lubię w ten sposób przygotowywać się mentalnie do próby. Także dzień wcześniej przychodzę na basen, najlepiej w godzinie docelowego startu i odtwarzam wszystkie kroki dokładnie tak jak to będzie miało miejsce dnia następnego. Jeżeli jest wtedy oficjalne odliczanie i oficjalna strefa startu, tym lepiej, bo to nadaje autentyczności temu wydarzeniu, i tak było w tym przypadku.

Właśnie dlatego chciałem zakwalifikować się do finału A statyki, bo postąpiłbym tak samo. Finał statyki, po niesamowitym pojedynku z Goranem Colakiem, wygrał Aleix Segura Vendrell, z czasem 9 min. 23 sek., zaledwie o 4 sekundy, biorąc pod uwagę karę za późny start.

Niesamowita sprawa, Aleix to mój przyjaciel, którego poznałem na samym początku swojej przygody z freedivingiem, w 2009 roku w Egipcie, on też wtedy raczkował we freedivingu i ciągle mówił o Tom Sietasie, a ja dla odmiany o Dave Mullinsie. Notabene rok temu, obydwaj zdobyliśmy Mistrzostwo Świata w Belgradzie, po raz pierwszy.

Relaks przed finałem

W dalszej części dnia, relaksowaliśmy się całe popołudnie grając w pokera z Olą, Karolem i Michałem. To była nasza ulubiona rozrywka na tym wyjeździe. O dziwo stres nie był przeze mnie odczuwalny przed jutrzejszym startem. Wiedziałem, że jestem przygotowany i po prostu zrobię swoje, a jaki to da wynik, to już bez znaczenia. Najważniejsze w każdym sporcie jest to, aby po starcie nie mieć wrażenia, że przegraliśmy walkę z samym sobą.

mateusz malina karol karcz michal dabrowski graja pokera turku

Relaks w pokera 🙂

Karol i Michał byli trochę bardziej zestresowani, jednak wspólnie wspieraliśmy się nawzajem, i w mieszkaniu panowała świetna atmosfera!

Noc przespałem bardzo dobrze i przyszedł dzień, na który czekałem rok czasu. Czy zdołam obronić tytuł Mistrza Świata? Czy wrócę z niczym, bez rekordu i bez tytułu. Po kwalifikacjach i odpadnięciu Arthura Guerin Boeri, podejrzewałem, że raczej nikt nie jest w stanie zbliżyć się do mojego rekordu świata z kwalifikacji, choć w sporcie to nigdy nie wiadomo, jednak takie miałem przeczucie. Pozostawało pytanie, czy stanę na wysokości zadania i popłynę na miarę swoich możliwości?

nadszedł ten dzień

Michał i Karol, moi wspólokatorzy i partnerzy treningowi, zrobili swoje życiówki w finale B dynamiki bez płetw (DNF). Odpowiednio 175 m i 180 m. Michał niestety wynurzył się po złej stronie toru i próba nie została uznana.

Pół godziny przed moim startem odbył się finał kobiet, tam mocno trzymałem kciuki za Magdę i Julkę. Tutaj też przeprowadziłem pewien eksperyment mentalny i zamiast siedzieć w spokoju i koncentrować się na próbie, stałem z kibicami na końcu toru i dopingowałem dziewczyny.

Czułem, że Magda ma tutaj szansę na rekord świata, już jakiś czas temu to zaobserwowałem. No i stało się, Magda przepłynęła 185 m, wygrała złoto i pobiła rekord świata, nieżyjącej już królowej freedivingu, Natalii Molchanovej. Następnie wynurzyła się Julka na 167 m, co dało jej brąz. To już był Polski dzień w Turku.

Mateusz Malina przygotowuje się do finału mistrzostw świata w dynamice bez płetw -2

Koncentracja!

Poszedłem się przebrać w piankę i koncentrować przed próbą, 25 minut, to więcej niż potrzebuję na przebranie i relaks.

Stres -> Koncentracja -> Spokój

Siedząc przy swoim torze, zacząłem odczuwać stres. Silniejszy, niż w czasie kwalifikacji. Pomyślałem sobie, „uff, dobrze, że zrobiłem rekord świata w kwalifikacjach, mam przynajmniej jeden dobry dive za sobą, gdyby tu nie wyszło”. Szybko zidentyfikowałem tą myśl i zrozumiałem, że moje ego zaczyna kompensować ewentualną porażkę. Zacząłem więc zmieniać perspektywę czasową z przeszłości na przyszłość. To nie jest cos co chcę robić, bo w ten sposób daleko nie popłynę. Zaraz sprowadziłem swoje myśli do parteru i koncentrowałem się na tym co jest tu i teraz.

Gdy wszedłem do wody przed OT, znów się poczułem jakby to miało być kolejne nurkowanie treningowe. Absolutnie zerowy stres, spokojny oddech z zamkniętymi oczami, zupełnie jakbym zasypiał. Stres oczywiście próbował się wkraść, ale nie było dla niego miejsca. Jednak dobrze, że było, odruch nurkowy będzie po prostu mocniejszy,  a dzięki temu również moje możliwości.

Moje myśli ogarniała pustka, nie czułem swojego ciała, tylko rejestrowałem ruchy oddechowe przepony, byłem w pewnego rodzaju transie. Można powiedzieć, że udało mi się wejść w stan „flow” już przed nurkowaniem. Ostatnie 2 minuty odliczania, zleciały bardzo szybko, aż w końcu rozpocząłem swoją próbę.

mateusz malina stres kontrola przed rekordem swiata we freedivingu

Flow… fot. Daan Verhoeven

Nic nie pamiętam?

Szczerze? Niewiele pamiętam z tego nurkowania. Tym się charakteryzuje stan flow. Praktycznie do 200 m byłem w pewnego rodzaju śnie. Nie czułem skurczy, dyskomfortu, palenia w rękach, to się dzieje gdzieś poza świadomością. Odczuwam, kiedy te bodźce pojawiają się pierwszy raz, jednak potrafię je stłumić i przenieść w zakątek mózgu, który zamykam drzwiami na klucz, klucz wyrzucam i tego uczucia już nie ma – mówiąc w przenośni.

Będąc na 200 m wybudzam się z takiego stanu, kontroluję jak się czuję i ile jeszcze mniej więcej popłynę. Zdecydowałem, że na 225m podejmę decyzję. Gdy byłem na 225 m, niewiele się zmieniło w mojej kondycji, pomyślałem więc, że płynę dalej środkiem toru, byłem ciekawy co się wydarzy dalej. Zbliżając się do ściany na 250 m, trochę sie wystraszyłem, bo to nieznany nikomu rejon, przynajmniej oficjalnie, więc zakończyłem swoją próbę.

Niesamowita radość Mateusza Maliny po pobiciu rekordu świata i zdobyciu tytułu mistrza świata -2

Wow! Rekord Świata i Mistrzostwo Świata w jednym nurkowaniu! Limitless! fot. Daan Verhoeven

Ciekawość to klucz do potężnej motywacji

Miałem zapas, nie wiem jak duży, ale ważne jest to uczucie. Ono budzi we mnie ciekawość, a ciekawość, to potężne narzędzie motywacyjne. Można powiedzieć, że teraz w DNF nie badam tylko swoich możliwości, a możliwości ludzkiego ciała. To pobudza moją ciekawość jeszcze bardziej. Ciekawe co przyniosą następne mistrzostwa świata, ale wiem już teraz, że 250 m to tylko kwestia czasu, a jeszcze pół roku temu, były abstrakcją.

No i stało się, spełniłem swoje marzenie, zostałem mistrzem świata pobijając przy tym rekord świata. Teraz to był iście Polski dzień w Turku. Razem z Magdą ustanowiliśmy nowe rekordy świata i zdobyliśmy złoto, tego jeszcze nie było w historii polskiego freedivingu, nie wiem nawet czy w ogóle w historii freedivingu coś takiego miało miejsce. Tak, więc można powiedzieć, iż Polacy dominują scenę DNF!

Mateusz Malina pobija rekord świata w dynamie bez płetw na mistrzostwach świata 244m

To było dobre nurkowanie! fot. Daan Verhoeven

Prawie 10 długości basenu na bezdechu

Wracając do 244 m DNF, muszę przyznać, że to nurkowanie, było niemalże idealne mentalnie, pociesza mnie fakt, że coraz częściej przydarzają mi się takie próby. Jednak nie zawsze nurkowanie przebiega w ten sposób, czasem jest zupełnie odwrotnie i każde 25 m dłuży się w nieskonczoność. Na szczęście na zawodach już się tak nie dzieje, mam nadzieję, że przez odpowiednie przygotowanie mentalne.

Jednak, kto wie, może już nigdy mi się nie uda osiągnąć takiego stanu umysłu podczas nurkowania, a co za tym idzie, przesunąć swoich możliwości? Z drugiej strony wiem, że tego typu myśli, to mechanizmy kompensacyjne mające chronić nasze ego przed porażką i tego się trzymajmy 🙂

Za jakiś czas, opiszę kolejny, tym razem ostatni dzień mistrzostw świata, finał dynamiki w monopłetwie.

Szczególne podziękowania dla mojego oficjalnego sponsora Grena LTD  oraz BANDI cosmetics i Freemoon za sponsorowanie Polskiej reprezentacji we Freedivingu na Mistrzostwach Świata w Turku.

Więcej zdjęć do obejrzenia w galerii na mojej stronie, które można zobaczyć tutaj.

Jeżeli masz jakieś pytania, to zadaj je w komentarzach, a jeżeli chcesz dostać powiadomienie na email o nowym wpisie na blogu, subskrybuj się już teraz.

Dodaj komentarz